Recenzje

dodano: 15.05.12
autor: Tomasz Rachwald

Szarlotka po brytyjsku


Ktokolwiek utożsamia brytyjski humor z wyrafinowanym absurdem Monty Pythona, ewidentnie zapomina o drugiej tradycji, reprezentowanej przez artystę znanego jako Benny Hill. Świńskie dowcipy, niewyszukane aluzje, obsesja na punkcie kobiecych biustów i żenujące melodie, to składniki obrażających dobry smak komedii o obsesjach heteroseksualnych mężczyzn. Czasem niezaprzeczalnie zabawnych.

   

Recenzje

dodano: 11.05.12
autor: Piotr Sarota

Te wspaniałe, czarne mundury


Wszyscy lubimy nazistów. Oczywiście nie tych prawdziwych, którzy idąc krokiem marszowym nieśli pożogę aż po krańce Europy, ale przemielonych przez kombajn popkultury, będących ahistorycznymi pulpecikami wujka Adolfa. Cycate aryjki poddające więźniów seksualnym torturom; powstających z grobów SS-manów, łaknących mięsa swych wrogów ; szalonych wynalazców, konstruujących mechy bojowe w charakterze wunderwaffe oraz demonicznych dyktatorów, zakładających na biegunie swe bazy, w sąsiedztwie Shangri La i Wielkich Przedwiecznych. Wymieniać można długo, a im pomysł bardziej absurdalny, tym lepiej.

 

   

Rankingi

dodano: 07.05.12
autor: Jakub Izdebski

Ranking premier kinowych luty-kwiecień 2012

 

1. Artysta

Reż. Michel Hazanavicius, Francja/Belgia 2011

Średnia ocen: 8,27/10


 

Michał Lesiak: Landrynka dla nostalgicznych kinofili: Fairbanks, Flynn, Gable i Valentino w jednym filmie, a nawet w jednej osobie – zjawiskowego Jeana Dujardina. Najjaśniej świecący i najgłośniejszy film z nominowanych w tym roku przez Akademię, mimo że koloru tu za grosz, a dźwięku jeno za trzy centy. 8/10

   

Recenzje

dodano: 11.05.12
autor: Jakub Izdebski

Dziwna para raz jeszcze


Flip i Flap. Detektyw Virgil Tibbs oraz szeryf Bill Gillespie. Joe Buck i Enrico Rizzo. Detektywi Riggs i Murtagh. Jay i Cichy Bob. Shrek i Osioł. W końcu Jack Lemmon i Walter Matthau w większości z dziesięciu filmów, w których wspólnie wystąpili. Mimo upływu lat, powracający schemat pozornie niedobranych duetów wciąż bawi, zarówno w kinie poważnym jak i rozrywkowym. Nie inaczej jest w przypadku zeszłorocznego hitu francuskich kin: Nietykalnych.

   

Recenzje

dodano: 28.04.12
autor: Piotr Sarota

Z ojca na ojca*

 

Widzowie musieli się trochę naczekać na fabularny debiut Bartosza Konopki: jego Lęk wysokości wszedł do dystrybucji kinowej niemal rok po sukcesie na ostatnim Festiwalu Polskich Filmów Fabularnych w Gdyni. Paradoksalnie jednak można stwierdzić, że Lęk wysokości trafił idealnie w swój czas – w chwili, kiedy polskie kino sprowadzane jest do poziomu dna, a narzekania na twórców są na porządku dziennym, Konopka pokazuje, że możliwe jest stworzenie filmu skromnego, który wzrusza widza, zamiast go obrażać.

   

Wolę starsze

dodano: 26.04.12
autor: Marta Habdas

Ken Russell w wersji soft: "Song of Summer" (1968)

 

 

Martwe ciało Fredericka Deliusa spoczywa na szezlongu, a Jelka – jego wierna żona – sypie na nie płatki róż. Na ten romantyczny obrzęd spogląda smutny i spokojny Eric Fenby. Kompozycja jest bardzo ascetyczna: sylwetki postaci tworzą trójkąt, a przedmioty na drugim planie podkreślają statykę sceny. Całość ukazana jest w czerni i bieli.

 

 

   

Recenzje

dodano: 16.04.12
autor: Piotr Sarota

Opętany przez nudę


Zapewne większość widzów w ten czy inny sposób zetknęła się z produkcjami określanymi jako mockumentary. Będąc od początku do końca wytworami fikcji, próbują one udawać dokumentalny zapis jakiegoś wydarzenia. W kinie forma ta rozpanoszyła się na dobre po sukcesie nakręconego w 1999 roku Blair Witch Project. Mieliśmy więc „mockdokumentowe” horrory jak REC; mogliśmy obserwować przez obiektyw kamery wielkiego maszkarona demolującego miasto w Project: Monster; wreszcie w I’m still there spółka Cassey Affleck & Joaquin Phoenix zrobiła świat showbiznesu koncertowo w balona, prezentując upozorowaną historię „upadku” aktora.

   

Rankingi

dodano: 23.04.12
autor: Piotr Sarota

Z cyklu Potworne Kino: TOP 5 filmów o wielkich potworach




Z kinem potworów sprawa jest zabawna. Teoretycznie długo można prawić na temat zawartej w nim ideologii: że filmy te są wynikiem niepokojów związanych z szybkim rozwojem technologii, a zwłaszcza badań nad energią atomową; że monstrum pustoszące miasta to metafora Wielkiej Wojny, próba ogarnięcia doświadczenia ekstremalnego (że niby ogromny potwór jest łatwiejszy do przyjęcia niż ludzie wyżynający się nawzajem). Susan Sontag pisała o kanalizowaniu i neutralizowaniu traum, które to neutralizowanie łatwo może przerodzić się w otępienie, przyzwyczajenie, znieczulicę na kwestię zagrożenia wojną (nie tylko atomową). W praktyce najczęściej okazywało się, że chodzi tylko o jedno: o rozwałkę. Destrukcję. Czysty spektakl zniszczenia, orgię demolowanych miast i zabijanych ludzi. Zgoła estetyczną radość z oglądania, jak świat rozsypuje się na kawałki, a gumowa pacynka wcina dzielnych pilotów, chrupiąc przy tym tak, jakby zajadała się orzeszkami.
   

Recenzje

dodano: 15.04.12
autor: Jakub Izdebski

Mitologia grecka – wersja amerykańska


Mitologia grecka od zawsze stanowiła dobrą podstawę do popkulturowej zabawy, co ostatnio udało się udowodnić chociażby twórcom gier z serii God of War. Niestety, w kinie bogowie i herosi nie mieli póki co zbyt wiele szczęścia. Wystarczy tylko wspomnieć następujące po sobie adaptacje przygód Heraklesa, kolejno z Arnoldem Schwarzeneggerem i Lou Ferrigno w rolach głównych, czy wysokobudżetową Troję Wolfganga Petersena. Podobny poziom prezentowało Starcie tytanów z 2010 roku – adaptacja mitu o Perseuszu i przy okazji remake wyjątku od reguły z początku lat osiemdziesiątych.

   

Rankingi

dodano: 30.03.12
autor: Jakub Izdebski

Ranking premier kinowych styczeń-marzec 2012

 

1. Artysta

Reż. Michel Hazanavicius, Francja/Belgia 2011

Średnia ocen: 8,56/10


 

Michał Lesiak: Landrynka dla nostalgicznych kinofili: Fairbanks, Flynn, Gable i Valentino w jednym filmie, a nawet w jednej osobie – zjawiskowego Jeana Dujardina. Najjaśniej świecący i najgłośniejszy film z nominowanych w tym roku przez Akademię, mimo że koloru tu za grosz, a dźwięku jeno za trzy centy. 8/10

   

Recenzje

dodano: 29.03.12
autor: Jakub Izdebski

Największe show na Ziemi


„Następca serii Zmierzch”; „Adaptacja bestsellerowej powieści dla nastolatków”. Hasła towarzyszące premierze Igrzysk śmierci Gary’ego Rossa w żadnym razie nie nastawiały pozytywnie, szczególnie osób nieznających literackiego pierwowzoru. A szkoda, bo adaptacja pierwszego tomu serii The Hunger Games autorstwa Suzanne Collins ma wszystko, czego zabrakło przygodom Belli, rozdartej miedzy uczuciem do umięśnionego wilkołaka a błyszczącego wampira.

   

Recenzje

dodano: 29.03.12
autor: Katarzyna Borowiec

Coś tu nie gra


Tytuł pożyczony od jednego z najlepszych utworów Talking Heads, który jest jednocześnie muzycznym motywem przewodnim filmu; główny bohater wyglądający jak wokalista The Cure; David Byrne i Will Oldham jako twórcy ścieżki dźwiękowej – to nie może być zły film. Ode mnie, fanki rocka alternatywnego, najnowsze dzieło Paolo Sorrentina otrzymało sporo punktów jeszcze przed projekcją. Podczas oglądania ich ilość wzrosła. Znajomość biografii Roberta Smitha i dyskografii Arcade Fire nie jest jednak koniecznym warunkiem udanego seansu.

   

Recenzje

dodano: 26.03.12
autor: Krzysztof Siwoń

Duch Europy znaleziony w Anatolii


Trzech wąsatych Turków, alkohol (rakı?) i ujadanie psa. Tajemnicza rozmowa toczy się za zabrudzoną szybą i nawet powolny najazd kamery nie odkrywa znaczenia tej sceny. Od pierwszego ujęcia Pewnego razu w Anatolii (2011, Grand Prix na 64. MFF w Cannes) jawi się jako dzieło dopracowane w najdrobniejszych szczegółach. Wszelako nie chłodnym perfekcjonizmem zauroczył europejską widownię reżyser Nuri Bilge Ceylan. Z jego filmu emanuje niezwykłe ciepło, przenikliwa aura duchowej witalności, która po naszej stronie Cieśniny Bosfor jest jak podmuch ożywczego wiatru.


   

Wydarzenia

dodano: 19.03.12
autor: Starmi


 

Festiwal Krytyków Sztuki Filmowej

KAMERA AKCJA

22 - 25 marca 2012, Kino Cytryna, Łódź


Już w czwartek, 22 marca rozpocznie się kolejna edycja Festiwalu KAMERA AKCJA. Jest to jedyne wydarzenie w Polsce poświęcone działalności krytyków filmowych. Przed nami cztery dni filmowej uczty oraz dyskusji na temat krytyki filmowej. Nie obędzie się także bez spaceru po filmowej Łodzi. Redakcja 16mm już pakuje walizki :)

 

   

Recenzje

dodano: 14.03.12
autor: Małgorzata Steciak, Piotr Sarota

Wstyd po kacu

 


W trzecim odcinku zaprzyjaźnionej z 16 milimetrami "Postprodukcji" prowadzący palą się ze wstydu. Najpierw z powodu filmu "Kac Wawa", który okazał się w rzeczywistości "Kacem: Mordercą Dobrego Smaku", potem dzięki nowemu filmowi Steve'a McQueena. Gosia i Piotrek spróbują odpowiedzieć na pytanie, czy wielokrotnie nagradzany "Wstyd" jest dobrym klinem po filmowym kacu, jak bardzo został zmasakrowany Frank Sinatra oraz czy rzeczywiście Fassbender może grać nago w golfa bez użycia kija...

   

Recenzje

dodano: 14.03.12
autor: Tomasz Rachwald

I cóż, że rzeź?


Jako fan twórczości Romana Polańskiego szczególnie ubolewam nad tym, że oparta na sztuce Yasminy Rezy Rzeź wypada blado. Temat zdawał się być skrojony idealnie dla tego reżysera, lubiącego rozgrywać swoje fabuły w ciasnych przestrzeniach z udziałem niewielkiej ilości aktorów. Czemu więc efekt końcowy pracy ekipy filmowej jest tak nieciekawy?

   

Recenzje

dodano: 13.03.12
autor: Piotr Sarota

No, Wirginia, skacz do cholery!


Nie lubię oglądać filmowych adaptacji książek, których nie czytałem – nigdy wtedy nie wiem, czy za potknięcia fabularne i brak logiki obwiniać pisarza czy reżysera. Zwłaszcza, gdy mam do czynienia – jak w przypadku Johna Cartera – z wysokobudżetowym filmem, wyreżyserowanym przez utytułowanego twórcę animacji dla studia kojarzonego przede wszystkim z produkcjami dla dzieci, opowiadającymi proste historie zwykłych ludzi z banalnymi problemami.

   

Recenzje

dodano: 12.03.12
autor: Małgorzata Steciak

Mortimer i jego wynalazek


Kolejna komedia romantyczna z seksualnym gadżetem w tle? Brzmi jak pomysł na żenującą produkcję rodem z cyklu American Pie. Chyba że zamiast współczesnego tła historia zostanie osadzona, powiedzmy, w wiktoriańskiej Anglii, a wibrujący gadżet stanie się symbolem zbliżającej się emancypacji kobiet. No i że zabiorą się za to Brytyjczycy.


   

Recenzje

dodano: 11.03.12
autor: Marta Kolorz

Nienawiść


Dzieci. Reakcje na to słowo mogą być rozmaite. Jedni uśmiechają się błogo, wspominając rozkoszne, roześmiane bobaski siedzące na ich kolanach, inni myślą o rozkapryszonych, rozwrzeszczanych bachorach, które najchętniej zadźgaliby widelcem. Nie ma się co oszukiwać – niektóre dzieci po prostu są Złe.

   

Media

dodano: 11.03.12
autor: Małgorzata Steciak


Postprodukcja


„Przystanek Student to przede wszystkim lekarstwo na sztampę, nudę i wtórność” – takie motto przyświeca idei studenckiej telewizji internetowej, działającej przy Wydziale Zarządzania i Komunikacji Społecznej Uniwersytetu Jagiellońskiego. Pod tym górnolotnie brzmiącym sloganem kryją się długie godziny dyskusji, nieprzespane noce spędzone na nauce programów do montażu i czytaniu instrukcji obsługi kamer, powtarzanie ujęć, noszenie sprzętu i niekończące się rozmowy telefoniczne. A wszystko to dla kilkuminutowych materiałów opublikowanych na stronie zupełnie za darmo. Brzmi zachęcająco, prawda?

 

   

Wolę starsze

dodano: 03.03.12
autor: Justyna Stasiowska

Film jest teatrem dla ubogich

Zaczarowaną dorożką dwóch młodzieńców dociera do burdelu. Ich język skrzy się od angielskiego akcentu, zgrabnych aforyzmów i soczystych dwuznaczności. Kenneth Russell w Ostatnim Tańcu Salome przenosi widza w głębiny zawiłych i skandalicznych fantazji o 1895 roku i momencie premiery Salome Oscara Wilde’a

   

Recenzje

dodano: 03.03.12
autor: Jakub Izdebski

Bitwa Warszawska II: 90 lat później


Istnieje wiele rodzajów złych filmów. Niektóre są tak koszmarne, że aż bawią. Trudno wszak nie czerpać specyficznej przyjemności z seansów chociażby Planu 9 z kosmosu Edwarda Wooda Juniora czy The Room Tommy’ego Wiseau. Niestety, spora część z nich jest tak zła, że nie można ich traktować nawet w sposób prześmiewczy, a każda ich sekunda stanowi mękę dla widza. Ale Kac WAWA zdaje się nie pasować nawet do tej kategorii. Przekracza jej ramy, dokonując jednocześnie rzeczy niezwykłej. Z każdą minutą trwania gna z niewiarygodną prędkością na dno, by w końcu zderzyć się z Titanicem złych filmów: Bitwą warszawską 1920. Zamiast zatrzymać się na nim, „dzieło” Karwowskiego przebija się przez pokryty rdzą kadłub wraku i kontynuuje swój upadek, prosto do jądra beznadziejności.

   

Rankingi

dodano: 29.02.12
autor: Jakub Izdebski

Ranking premier kinowych styczeń-luty 2012

 

1. Artysta

Reż. Michel Hazanavicius, Francja/Belgia 2011

Średnia ocen: 8,7/10


 

Michał Lesiak: Landrynka dla nostalgicznych kinofili: Fairbanks, Flynn, Gable i Valentino w jednym filmie, a nawet w jednej osobie – zjawiskowego Jeana Dujardina. Najjaśniej świecący i najgłośniejszy film z nominowanych w tym roku przez Akademię, mimo że koloru tu za grosz, a dźwięku jeno za trzy centy. 8/10

   

dodano: 28.02.12
autor: Kaja Łuczyńska

 

Bardzo subiektywny ranking prowadzących ceremonię rozdania Oscarów

 

Ceremonia rozdania nagród Amerykańskiej Akademii Sztuki i Wiedzy Filmowej znanych lepiej pod mianem Oscarów to w rzeczywistości wielka hollywoodzka superprodukcja. Jak na tego typu przedsięwzięcie przystało, posiada swojego producenta, reżysera oraz gwiazdę - mistrza ceremonii, który w zależności od potrzeb zabawia, wzrusza, edukuje i irytuje.

   

Wolę starsze

dodano: 26.02.12
autor: Paulina Haratyk

 

Godard a kino kultu.

Współczesna kultowość Do utraty tchu


 

 

Francuska Nowa Fala zrodziła się z kinofilii. W latach pięćdziesiątych dość powszechne było traktowanie kina jako naczelnej wartości w życiu. Kinofilia stała się wtedy postawą w pewnym stopniu kontrkulturową. Na ulubione filmy chodziło się po kilka razy do kina, a w nowofalowych debiutach pojawiają się elementy, które tylko kinofile mogli wyłapać.


   

Wydarzenia

dodano: 26.02.12
autor: Barbara Szczekała

 

Błędne gwiazdy berlińskiego Niedźwiedzia.

Wrażenia po Berlinale



 

Plakat BerlinaleW pełni zadowolonym z przepastnego programu 62. Berlinale mogło się być tylko po uprzednim obniżeniu oczekiwań wobec prezentowanych filmów. Widzowie ostrzący sobie zęby na arcydzieła, które na stałe zapiszą się w annałach historii kina, musieli obejść się smakiem filmów – tylko i aż – porządnych i interesujących, z których żaden nie mógłby pretendować do miana dzieła wybitnego. Wszystko to sprawiło, że werdykt jury (Złoty Niedźwiedź dla filmu Cezar musi umrzeć braci Tavianich) pod przewodnictwem Mike’a Leigh, był niczym małżeński seks zobrazowany w paru festiwalowych filmach – przewidywalny, przyzwoity i pozbawiony ekscesów.

 

   

Rankingi

dodano: 25.02.12
autor: Jakub Izdebski

Prognozy oscarowe 2012


Oscarowa gala już za kilka dni. Niby wszystko jest już jasne: osoby bacznie obserwujące kolejne rozdania nagród – wpierw kół krytyków, później gildii branżowych – są już niemal pewne, kto do domu wróci ze złotą statuetką. Oczywiście, możliwe są niespodzianki, których pełne były same nominacje: obok filmów z górnej półki znalazły się rozczarowania i niewypały, a zamiast wspaniałych kreacji doceniono inne, zdające się wypaść z wyścigu po nagrodę jakiś czas temu. Redaktorzy 16 mm postanowili przedstawić swoje typy w dziewięciu najważniejszych kategoriach. Zapewne nie wszystkie pokryją się z wyborami Akademii, ale być może chociaż jeden z nich okaże się właśnie niespodzianką oscarowej nocy.

   

Przesłuchania

dodano: 21.02.12
autor: b.rac.



Wypad Akademia! - najbardziej niezasłużone Oscary

 



 

   

Recenzje

dodano: 23.02.12
autor: Jakub Izdebski

Bilet do Hollywood


Chrisa Weitza można nazwać reżyserem różnorodnym. Wraz ze swoim bratem Paulem odpowiedzialny jest za pierwszą część serii American Pie, później zrealizował między innymi udaną adaptację powieści Nicka Hornby’ego (Był sobie chłopiec), zupełnie nieudaną drugą część Sagi Zmierzch (o czym dystrybutor dumnie przypomina na pudełku), a między nimi kilka zapomnianych przez świat średniaków. Ot, reżyser niezobowiązujących filmów rozrywkowych. Lepsze życie stanowi jego pierwszą próbę starcia z poważniejszą tematyką - pod kilkoma względami naprawdę udaną, chociaż niewielka w tym zasługa samego Weitza.

   

Recenzje

dodano: 23.02.12
autor: Jakub Izdebski

Cierpienia Clooney’a w średnim wieku


Gdy w 2003 roku Jack Nicholson odbierał Złoty Glob za najlepszą rolę męską w dramacie za Schmidta, z właściwym sobie urokiem powiedział: „Nie wiem, czy być szczęśliwym czy zawstydzonym, bo myślałem, że zrobiliśmy komedię”. Anegdota ta chyba najlepiej obrazuje problem z klasyfikacją filmów Alexandra Payne’a. Jego kolejny twór - Bezdroża – w 2005 roku został uznany najlepsza komedią, a ostatni – Spadkobiercy – kilka tygodni temu okrzyknięto najlepszy dramatem. Klasyfikacja taka jest niezwykle krzywdząca, gdyż Payne do perfekcji opanował balansowanie na cienkiej granicy między nimi. Świadectwem tego jest jego najnowszy film - wspomniani już Spadkobiercy.

   

Wydarzenia

dodano: 23.02.12
autor: Daniel Stopa


 

Nowe Horyzonty Tournée 2012

– przystanek Kraków

 

Nowe Horyzonty Tournée 2012 to doskonała okazja, aby obejrzeć (ewentualnie przypomnieć sobie) ciekawe tytuły z wrocławskiego festiwalu. Od 6 do 12 stycznia w krakowskim Kinie Pod Baranami gościło osiem filmów. Poniżej przedstawiam wrażenia z każdej projekcji.

 

   

Recenzje

dodano: 23.02.12
autor: Tomasz Rachwald

Sny o potędze


Chwilę po obejrzeniu filmu Żelazna Dama Phyllidy Lloyd miałem odruch natychmiastowego przekazania światu jak najgorszej opinii na jego temat. Jednak po nocy spędzonej na spokojnym śnie i pewnej ilości przemyśleń nie potrafię już być aż tak krytyczny. Nadal uważam ten obraz za niedobry, choć nie mam zamiaru zaprzeczać dobrej woli twórców, ani istnieniu niewielkiej ilości wynikających z niej pozytywów, uprzyjemniających odbiór filmu skądinąd słabego.

   

Recenzje

dodano: 23.02.12
autor: Justyna Stasiowska

Hallelujah Cisco


W krainie mlekiem i rasizmem płynącej, czyli Jackson w stanie Missisipi, rozgrywa się film Służące. Traktuje on o grupie czarnoskórych kobiet pracujących w bogatych domach, które, opowiadając swoje historie, emancypują się w epoce ruchu na rzecz równości. Schematycznie i powierzchownie potraktowana tematyka oraz skomplikowana fabuła, nie przeszkadzają w zachwycaniu się rolą Violy Davis.

   

Wolę dłuższe

dodano: 22.02.12
autor: Mirosław Piotrowski, Stanisław Maciejewski

La vie est le Roman

Mirosław Piotrowski

Stanisław Maciejewski

 

 

 

P: O cholera! Widzisz to?! Tam ktoś leży!

M: Jak wygląda?

P: Skąd mam wiedzieć, do jasnej cholery, jestem krytykiem, całą wiedzę o życiu czerpię z filmów.

M: To, jak ten ktoś wygląda wedle filmowych kryteriów?

P: Jak trup.

M: No jasne, trup w kinie. Banał. Na ekranie zwyczaj, ale na podłodze anomalia. Żeby tak jeszcze ordynarnie na widowni? Czy nie ma już dziś prywatności? Możemy w końcu obejrzeć film?!

P: A jeżeli ten jest prawdziwy?

M: To element przedstawienia, chwyt marketingowy. Mówisz „Rzeź” myślisz „ofiara”.

P: Ktoś musiał go tu podrzucić. W filmach Polańskiego nie ma motywu nadwyżkowych zwłok.

M: To w końcu przedpremiera.

 

   

Wolę dłuższe

dodano: 22.02.12
autor: Artur Zaborski

 

Reżyserze, zdiagnozuj się na ekranie.

O Melancholii Larsa von Triera



Twórca, mówiący  głośno o swojej depresji, pokazuje na ekranie kobietę, która ogarnięta jest podobnymi dolegliwościami, reprezentuje jego życiową postawą i okazuje się silniejsza od osób teoretycznie zdrowych. Melancholii można więc zarzucić nadmierne uwypuklenie egzaltacji i egoizmu samego reżysera, który ważąc dwie postawy, przechyla szalę na korzyść bliższej, własnej.

 

Majowie, kończąc swój kalendarz na 2012 roku, pomylili się. Koniec świata przyszedł o rok wcześniej. Przynajmniej ten fizyczny. Kres mentalny nastał o wiele wcześniej. O jednym i drugim opowiada skandalista Lars von Trier w swojej znakomitej Melancholii.


   

Wolę dłuższe

dodano: 21.02.12
autor: Barbara Szczekała


Oscarowe nominacje: Malick kontra Allen.

Od wzniosłości do śmieszności


Odwołując się do prastarych zasad rządzących sztuką klasyczną, można powiedzieć, że Malick i Allen wpisują się w skrajnie odmienne rejestry. Ton pierwszego jest niezmiernie poważny,  tematy zawsze uniwersalne i ostateczne, a forma wyrazu dopracowana i monumentalna. Na antypodach założeń twórczej filozofii Malicka znajduje się sztuka – lub, jak utrzymują jej przeciwnicy, sztuczka – Allena. Tragedia i komedia, patos i ironia, wzniosłość i drwina, symbolika i dosłowność – oto opozycje, które stanowią także podstawowe różnice w artystycznym dorobku obu autorów.



   

Niezależni

dodano: 21.02.12
autor: Paulina Haratyk


Hollywood podkrada cudze sny.

O (nie)zależnym kinie w Stanach Zjednoczonych


Mówiąc o instytucjonalizacji niezależnego kina z USA zazwyczaj ma się jednak na myśli nie tyle trwający całe stulecie proces, ile konkretną datę – rok 1989. Wtedy to bowiem film Seks, kłamstwa i kasety wideo – niezależny i niskobudżetowy debiut zaledwie 26-letniego Stevena Soderbergha – został nagrodzony najpierw na festiwalu w Sundance, a następnie wygrał, bynajmniej nie nakierowany na niskobudżetowe amerykańskie produkcje, prestiżowy festiwal w Cannes. Obraz ten stał się również – co nadal pozostaje najistotniejszym kryterium w kinie amerykańskim – sukcesem kasowym. Wydarzenie silnie wpłynęło na niezależną amerykańską kinematografię: przekonało debiutujących reżyserów, że nagroda w Sundance może znacznie ułatwić start w przemyśle filmowym. Zwróciło ono również uwagę hollywoodzkich producentów na tenże festiwal oraz całe zjawisko niezależnego kina.


   

Recenzje

dodano: 17.02.12
autor: Piotr Sarota

Ust kłapanie na ekranie

 

Obserwując repertuar kin można dojść do wniosku, że amerykańscy twórcy na dobre zagrzebali się w  przeszłości, gmerając w przepastnym worze historii kinematografii i wywlekając z niego konwencje, typy bohaterów lub konstrukcje fabuł, gotowe do natychmiastowego recyklingu. Ale nawet na tym tle Artysta jawi  się jako zupełna ekstrawagancja - film, który w niemal każdym aspekcie cofa się do minionej epoki, w której  trawa była zieleńsza, a amanci topili wzrokiem kobiece serca niczym wosk. Wariactwo? Może i tak, ale jakie  śliczne!

   

Recenzje

dodano: 13.02.12
autor: Jakub Izdebski

Dla dorosłych i dla… dzieci?

 

Każdy ma swój ulubiony program z dzieciństwa – ani to odkrycie, ani powód do wstydu. Jason Segel, scenarzysta i aktor znany chociażby z serialu Jak poznałem waszą matkę, takim sentymentem darzy kultowe Muppet Show Jima Hensona, w którym wszelkiej maści sławy były goszczone przez sympatyczne, aczkolwiek dosyć osobliwe kukiełki. Niektórzy wracają do swych ulubionych serii lat dziecięcych, inni wolą nie niszczyć wspomnień. Segel nie tylko przypomniał sobie Muppety, ale poszedł o krok dalej.

   

Recenzje

dodano: 13.02.12
autor: Małgorzata Steciak

3D nie gryzie

 

Poważni filmowcy jeszcze boją się trzeciego wymiaru, który w dalszym ciągu kojarzony jest z kinem drugiej kategorii. Martin Scorsese w swoim najnowszym filmie, Hugo i jego wynalazek pokazuje, że 3D nie trzeba się bać, a nawet, paradoksalnie, przy użyciu trójwymiarowej głębi można zbudować interesujący pomost między początkami kina a współczesnością.

   

Recenzje

dodano: 09.02.12
autor: Małgorzata Steciak


Naprawdę jaka jesteś nie wie nikt...


Kiedy oficjalnie ogłoszono, że powstanie filmowa biografia Marilyn Monroe, w Hollywood zawrzało. Z listy potencjalnych kandydatek, długiej jak stąd do L.A., twórcy w końcu wybrali Michelle Williams. Przed aktorką stanęło prawdopodobnie największe wyzwanie w jej dotychczasowej karierze – zmierzyć się z legendą MM, sprostać oczekiwaniom widzów i, przy okazji, zgarnąć za swoją kreację Oscara.

 

   

Recenzje

dodano: 08.02.12
autor: Mateusz Góra

To, co pod dywanem


Zupełnie inny weekend to nie tylko intymna opowieść o dwóch przygodnych kochankach – to także obraz społeczeństwa, które skutecznie wyrzuciło temat seksualności w otchłań przemilczenia. Andrew Haigh z mocą niespotykaną dla kina LGBTQ (Lesbians, Gays, Bisexuals, Transgenders, Queer) oskarża Brytyjczyków o tworzenie podwójnych kategorii dla osób heteroseksualnych i wszystkich, którzy w ten schemat się nie wpisują. Oskarża także gejów o konformizm i nietolerancję wobec samych siebie. Odziera widza ze złudzeń dotyczących rzeczywistości ukazując ją chłodnym, reporterskim okiem.

   

Recenzje

dodano: 29.01.12
autor: Jakub Izdebski

Kulawy koń Spielberga


Steven Spielberg jest ikoną kina, żadna to tajemnica. Wielu kinomanów rozpoczęło przygodę z ruchomymi obrazami właśnie od jego filmów, a miliony kształtowały swą wyobraźnię oglądając E.T. czy kolejne przygody Indiany Jonesa. Spielberg zdaje się być człowiekiem instytucją, świetnie odnajdującym się w każdym gatunku, a jego nazwisko stanowi symbol jakości – nawet przy animowanych seriach pokroju Animaniaków. Na nieszczęście dla niego samego, własna legenda sprawia, że każdy jego następny film budzi ogromne oczekiwania, z którymi musi się później skonfrontować.

   

Recenzje

dodano: 27.01.12
autor: Małgorzata Steciak

Hollywood dla dorosłych



Przyznaję, że z amerykańską adaptacją trylogii „Millennium” Stiega Larssona wiązałam duże nadzieje. Szwedzka ekranizacja zupełnie zawiodła moje oczekiwania i wizja Finchera była ostatnią szansą na zobaczenie filmu, który będzie wierny literackiemu pierwowzorowi, zarówno pod względem merytorycznym, jak i nastroju. Z wielką ulgą muszę przyznać, że ekipa stanęła na wysokości zadania.

   

Recenzje

dodano: 22.01.12
autor: Piotr Sarota

Wyjście z cienia


Sherlock Holmes. Gra Cieni w reżyserii Guya Ritchiego to doskonały przykład na klasyczny wręcz konflikt między Sercem i Rozumem. Z jednej strony kontynuacja hitu sprzed dwóch lat serwuje to, co widzowi spodobało się w pierwowzorze, tyle że w podwojonej dawce. Z drugiej... cóż, trzeba się zastanowić, czy większe stężenie atrakcji koniec końców nie skończyło się kacem.

   

Recenzje

dodano: 22.01.12
autor: Tomasz Rachwald

Pustynne atrakcje


Tom Cruise swoją ostatnią wielka rolę zagrał w 1999 roku w Magnolii P.T. Andersona. Frank Mackey w jego interpretacji, wspaniały i groteskowy zarazem celebryta, znakomicie dopełnia ówczesny wizerunek aktora i zarazem, oglądany po latach, daje się odczytać jako kasandryczna wizja jego dalszej kariery. Od tamtej pory więcej niż o osiągnięciach zawodowych aktora, słychać o kontrowersjach dotyczących życia prywatnego. Tymczasem Cruise nie przestaje walczyć o uznanie dla swojego talentu, co owocowało dotychczas rolami zaskakującymi, ale również źle dobranymi (jak żenujący Les Grossman w Jajach w tropikach), lub – co gorsza – grożącymi zawaleniem się konstrukcji filmu w wyniku braku równowagi między fabułą, a popisami aktorskimi głównej jego gwiazdy. Ten przypadek znakomicie ilustruje prolog trzeciej części Mission: Impossible (2006), służący jednemu tylko celowi: zadziwieniu widowni talentem Cruise'a. Aktor odgrywa szeroką gamę emocji, od zdziwienia, przez wściekłość, desperację, po smutek i łzy – w zaledwie trzy minuty. Traktowanie gry aktorskiej jako widowiskowej atrakcji odkleja ją zupełnie od fabuły filmu, a debiutujący wówczas jako reżyser kinowy J.J. Abrams nie był w stanie połączyć tej i wielu innych sekwencji w spójną całość. Razem z irytująco wymuszonym zakończeniem o prorodzinnym wydźwięku, złożyło się to na porażkę artystyczną produkcji (choć w kinach zarobiła swoje). W najnowszej, czwartej już części serii, gwiazdor jest na szczęście temperowany przez innego debiutanta (Brad Bird, autor Iniemamocnych, dla którego jest to pierwszy film nieanimowany), co w efekcie pozwala się cieszyć najlepszą Misją Niemożliwą od czasów Briana De Palmy.

   


Milimetry w sieci


 

Przed Wami nowa odsłona 16mm – pisma krakowskich filmoznawców. Zgodnie z zapowiedziami, nasz magazyn przeniósł się całkowicie do sieci, zmieniony został również skład redakcji. Przejęciu schedy nad Milimetrami towarzyszyła świadomość tego, że największą zaletą (a niekiedy i wadą) Internetu jest jego szeroki zasięg oraz stosunkowy brak ograniczeń (zarówno treściowych, jak i ilościowych). Postaramy się w pełni wykorzystać możliwości płynące z wydań internetowych, nie zapominając przy tym o charakterze pisma, które przecież ma już swoją kilkuletnią tradycję.


Nieprzypadkowo premiera internetowego wydania 16mm przypadła na okres świąteczny. Większość z naszych Kolegów i Koleżanek – jak śpiewa Chris Rea – już dawno wyruszyła w drogę do domu na święta, podczas gdy my, ostatnimi siłami, próbowaliśmy dopiąć wszystko na ostatni guzik. Uczyliśmy się między innymi obsługiwać strony internetowe, dlatego prosimy o wyrozumiałość. Na czas udało się przygotować ostrzeżenie przed najbardziej nieświątecznymi filmami jakie znaleźć możecie w dziale Przesłuchania.


Składamy też hołd zmarłemu 27 listopada bieżącego roku wybitnemu reżyserowi, Kenowi Russellowi:  Mateusz Góra przedstawia w swoim tekście sylwetkę twórcy Ostatniego Tańca Salome, podczas gdy Katarzyna Winiarska pokusiła się o analizę jego Diabłów. 15 rocznica śmierci Marcello Mastroianniego również nie przeszła u nas bez echa.


Wśród recenzji znajdziecie teksty poświęcone produkcjom, które pojawiły się w polskich kinach stosunkowo niedawno. Dział ten będzie uzupełniany regularnie – wraz z kolejnymi premierami filmowymi.


Zainteresowanych mediami odsyłamy do tekstów Zuzanny Skorczyk (artykuł o animacji komputerowej spod znaku Simona Tofielda) oraz Marty Kolorz (tekst poświęcony American Horror Story – serialowi telewizyjnemu, który wykorzystuje konwencję monster movie).


Fanom twórczości DJ Spooky’ego polecamy ciekawy artykuł Pauliny Haratyk, jaki znajdziecie w dziale Niezależni. Autorka pisze o swoistym remiksie Narodzin narodu Davida Worka Griffitha, jakiego dokonał współczesny czarnoskóry artysta, tworząc osobliwy performance. Tropem muzycznym podąża też Maciej Stasiowski, w swoim tekście o flircie Prince’a z filmem.


Na łamach tego numeru zagościli również przybysze z Japonii Godzilla oraz bohater komiksów, Ichi the killer – okiełznał ich dla nas Piotr Sarota. O komiksowości w kontekście Paragrafu 22 Mike’a Nicholsa przeczytacie w artykule Rehabilitacja po przedawnieniu?


Na koniec polecamy Wam fragment książki naszego kolegi Karola Kapelki, studenta ostatniego roku SUM filmoznawstwa, Głos na ekranie. Filmowy wizerunek Franka Sinatry w dekadzie Eisenhowera. Z niecierpliwością czekamy na promocję publikacji i już teraz zapraszamy na nią Sympatyków 16mm.


Dziękuję wszystkim osobom zaangażowanym w powstanie tego premierowego wydania: redaktorom, autorom tekstów, korektorom oraz starszym kolegom, którzy niegdyś tworzyli pismo. Nieoceniony pozostaje wkład Justyny Stasiowskiej, która jak nikt z nas potrafi prowadzić konstruktywny dialog z językiem html oraz wytłumaczyć zawiłe kwestie techniczne kompletnym laikom.



Chętnych do współpracy prosimy o kontakt: Adres poczty elektronicznej jest chroniony przed robotami spamującymi. W przeglądarce musi być włączona obsługa JavaScript, żeby go zobaczyć. .



Wszystkim Czytelnikom życzymy przyjemnej lektury i żywimy nadzieję, że nadchodzący rok przyniesie wiele wspaniałych wrażeń filmowych!



Ola Starmach

   

Recenzje

dodano: 13.01.12
autor: Piotr Klonowski

Coś znanego, czyli Coś z Obcego


Bez wątpienia, ojcem przedsięwzięcia Coś Anno Domini 2011 jest Kryzys Finansowy. To on w 2008 roku przegnał, nieomal z planu zdjęciowego, reżysera Matthijsa van Heijningena Jr. szykującego superprodukcję o armii zombie pustoszących Las Vegas. To on natchnął zdesperowanego holenderskiego twórcę do przypomnienia sobie, niepoddanych dotychczas recyklingowi, klasyków kina grozy. To on wreszcie wepchnął Heijningena w szpony wytwórni Universal, która we wskrzeszeniu filmu Johna Carpentera z 1982 roku widziała świetną lokatę kapitału.

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Piotr Tyrański

Odyseja obiboka


Komedia to gatunek najbardziej popularny i zarazem najbardziej skostniały w polskim kinie ostatnich lat. Współcześni twórcy rodzimych filmów tego typu w myśl słów „cudze chwalicie, swego nie znacie” często sięgają po gotowe schematy fabularne zagranicznych produkcji, zapominając o bogatym dorobku polskiej komedii lat 70. i 80. Wyjątkiem potwierdzającym regułę jest najnowszy film Pawła Wendorffa Nie ten człowiek.

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Robert Kania

Z kamerą wśród Greków


Miasteczko Aspra Spitia, rodzinna miejscowość Athiny Rachel Tsangari i miejsce akcji jej pełnometrażowego debiutu nie przypomina kurortu z folderów reklamowych. Kilka smętnych uliczek, na wpół opuszczony hotel i pobliska fabryka aluminium nie nabierają też specjalnego uroku w chłodnych, statycznych zdjęciach Bakatakisa, operatora Attenberg. Nic dziwnego, że, jak wspomina w wywiadach reżyserka, film spotkał się w Grecji z nieprzychylną reakcją części krytyki, oczekującej w ciężkich czasach kryzysu nieco bardziej zachęcającej wizji, pełnej złocistych plaż i słońca. Tymczasem, przestrzeń w jakiej egzystuje dwudziestokilkuletnia Marina (główna bohaterka filmu) jest chłodna, obca; odpycha zarówno deszczową pogodą, jak i niegościnną, sypiącą się architekturą – zamieszkanymi ruinami, w powstaniu których miał zapewne swój udział ojciec dziewczyny – architekt Spyros.

 

 

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Bolesław Racięski



Cage i Kidman walczą o przetrwanie



Zwolennicy tezy mówiącej, iż mało fantazyjne uczesanie Nicolasa Cage`a zwiastuje film co najmniej dobry, po obejrzeniu Anatomii strachu będą musieli znaleźć nową metodę klasyfikacji dorobku aktora. Mimo że w filmie Schumachera Cage pokornie eksponuje zakola, resztę włosów smutno przyczesując, Anatomia strachu plasuje się w czołówce najgorszych rzeczy, jakie w tym roku mogą spotkać kinomana.


   

Wolę dłuższe

dodano: 21.12.11
autor: Maciej Stasiowski

 

O czym gruchają gołębie?

[Parental Advisory Explicit Content]


„Jestem po to, by mnie kochać”. Marlena Dietrich może i wymówiła te słowa wcześniej, lecz na pewno nie z takim samouwielbieniem jak twórca Purple Rain. Subtelność nigdy nie leżała w kręgu jego zainteresowań. Intensywność i ekstaza – jak najbardziej. Idąc tym tropem, filmy w reżyserii Prince’a to historie opowiedziane z naddatkiem bogatym jak muzyka, która zachwyciła publiczność lat osiemdziesiątych.


   

Sylwetki

dodano: 15.12.11
autor: Mateusz Góra


Ken Russell - twórca ponad kategoriami



Gdy tylko udało mu się zdobyć rozlatujący się projektor Pathescope Ace 9.5 mm, zaczął wraz z przyjaciółmi oglądać w garażu kreskówki o Betty Boop. Później w jego ręce wpadły arcydzieła kina niemego, znalezione w lokalnym sklepie - filmy Fritza Langa - Nibelungi i Metropolis.




   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Barbara Szczekała


Syberia, niczyja miłość


W jednej z pierwszych scen filmu Syberia, Monamour dochodzi do bezlitosnej walki zwierząt, podczas której wataha wilków atakuje sforę psów. W toku krwawego pojedynku, gdzie stawką jest pożarcie przegranych przez zwycięzców, oba stada mieszają się do tego stopnia, że trudno odróżnić zwierzęta dzikie od udomowionych; oprócz fizycznego podobieństwa wszystkie są równie wygłodniałe i bezlitosne. Już w otwierającej sekwencji filmu Sławy Rossa obserwujemy słabnącą opozycję człowieczeństwa i zezwierzęcenia oraz coraz bardziej mętne granice między etycznymi wyborami a naturalną koniecznością.



   

Media

dodano: 18.12.11
autor: Marta Kolorz


Strach ma wielkie oczy


W telewizji trudno jest znaleźć dobry serial, który byłby horrorem w pełnym tego słowa znaczeniu. Zazwyczaj do wspomnianego gatunku kwalifikuje się produkcje pokroju Buffy: Postrach wampirów (1997-2003) czy Nie z tego świata (2005), gdzie akcent położony jest na wszelkiej maści potwory.

   

Niezależni

dodano: 23.12.11
autor: Paulina Haratyk

 

Odrodzenie narodu. Remiks DJ Spooky’ego w konfrontacji z Narodzinami narodu (1915) Davida W. Griffitha

 

 

http://2.bp.blogspot.com/_Y32nBaee2kw/TOmOq14RoAI/AAAAAAAABNY/i6h30O98NNk/s400/rebirthSpooky.jpg

W 2004 roku Narodziny narodu zostały niejako przepisane – czarnoskóry artysta, Paul Miller alias DJ Spooky, dokonał remiksu tego obrazu, wydobywając i dekonstuując jego rasistowskie przesłanie. Nowa wersja filmu istnieje pod tytułem Rebirth of a Nation (Odrodzenie narodu), co stanowi subtelne przesunięcie względem tytułu oryginalnego, The Birth of a Nation. Już zmiana tytułu świadczy o tym, iż dzieło współczesnego artysty nie jest remake’iem, ale remiksem obrazu Griffitha – nie kolejną wersją, ale dalekim przetworzeniem pierwotnego materiału.

 

Narodziny narodu to arcydzieło niemego kina, uważane za kamień milowy w kodyfikowaniu języka filmu, jak również w budowaniu świadomości historycznej Ameryki. Jest to jednocześnie dzieło, które od momentu powstania aż do dziś, niezmiennie budzi skrajne emocje. Nowatorstwo techniczne i eksperymenty narracyjne kontrastują z propagandowym wydźwiękiem – wpisaną w film apoteozą ideologii Południa z jej rasizmem i gloryfikacją Ku-Klux-Klanu.

   

Wolę starsze

dodano: 20.12.11
autor: Karol Kapelko

 

 

Początki estradowej i filmowej kariery

Franka Sinatry


Poniższy tekst jest fragmentem książki Głos na ekranie. Filmowy wizerunek Franka Sinatry w dekadzie Eisenhowera, która 21 grudnia ukaże się nakładem krakowskiego wydawnictwa KTE.


   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Krzysztof Siwoń

Nasze kino powiatowe


Od paru lat nad kinami w Polsce krąży widmo Regionalnych Funduszy Filmowych. Ta formuła wspierania produkcji o znaczeniu lokalnym ma w założeniu bardzo szczytne cele (na przykład promowanie regionalnych walorów krajobrazu), jednak praktyka bezlitośnie pokazuje, że wzór przeszczepiony z silnych, zachodnioeuropejskich kinematografii, na rodzimym gruncie wydaje zepsute owoce. Większość „regionalnych” filmów grzeszy pychą i prowincjonalnym samouwielbieniem, a promocja zupełnie rozmija się z warsztatem filmowców: przesłodzone obrazy polskich miast oraz miasteczek zdają się odklejać od ekranu. Przykładem takiego filmowego dziwadła jest Belcanto.

   

Sylwetki

dodano: 13.12.11
autor: Ewa Popowska



Marcello! Vieni Qui!



19 grudnia upłynęło 15 lat od śmierci Marcello Mastroianniego. Artyście bez żadnego wykształcenia aktorskiego udało się zyskać bezkrytyczną przychylność widzów na całym świecie. Twierdził, że jest leniwy, jednak było to chyba lenistwo wyimaginowane - w ciągu swojego życia zagrał w ponad stu filmach, stając się symbolem włoskiego kina.




   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Miłosz Stelmach

Baseball od szatni

 

Dobiegający końca rok 2011 okazał się niezwykle udany dla Brada Pitta. Hollywoodzki gwiazdor najpierw zachwycił swoją rolą w nagrodzonym Złotą Palmą, choć artystycznie kontrowersyjnym Drzewie życia Terrence'a Malicka, a teraz zbiera pochwały za film Moneyball, pod którym podpisał się również jako producent. Wyreżyserowany przez Bennetta Millera obraz typowany jest jako jeden z głównych kandydatów do Oscara, a o jego jakości mogą przekonać się również polscy widzowie, jako że ten nietypowy dramat sportowy trafił także na ekrany naszych kin.

   

Media

dodano: 18.12.11
autor: Zuzanna Skorczyk



Świat według Simona Tofielda,

czyli kilka słów o animacji komputerowej

Kiedy w 1973 r. na ekranach kin wyświetlano Świat Dzikiego Zachodu prawdopodobnie nikt nie przewidywał, że w przyszłości komputer stanie się ważnym narzędziem pracy animatorów. Dwuwymiarowa grafika, którą twórcy filmu wykorzystali, by zaprezentować punkt widzenia bohatera-robota, nie miała przecież wielu cech wspólnych z dzisiejszą animacją komputerową, określaną skrótem CGI (Computer Generated Imaginery).


   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Małgorzata Steciak

Zimny majstersztyk


Fabułę Szpiega można przewrotnie streścić jednym zdaniem: oto historia bohatera, który musi pokonać szereg przeszkód, aby zyskać nagrodę w postaci pokoju na świecie i uznania przełożonych. Jednak najnowszy film Tomasa Alfredsona, oprócz z pozoru sztampowej historii o „szukaniu kreta”, oferuje widzowi znacznie więcej.


   

Wolę dłuższe

dodano: 20.12.11
autor: Katarzyna Winiarska

Profanacja totalna
Diabły (1971) Kena Russella


Nagie ciała urszulanek wiją się w seksualnym transie wokół figury Chrystusa ukrzyżowanego, zakonnica siedząca okrakiem na ołtarzu masturbuje się dużą woskową świecą i ksiądz – egzorcysta przypominający super bohatera z komiksów próbujący wypędzić demony z nieokiełznanych sióstr zakonnych. A to dopiero początek!

 

 

 

 

 

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Tomasz Rachwald

Kryzys w rodzinie fabrykantów


Każdego roku w okresie od listopada do grudnia w kinach pojawia się więcej filmów familijnych (w sporej części animowanych) o „prorodzinnym” wydźwięku. Podkreślają one konieczność zacieśniania więzów krwi, których rozluźnienie ukazywane jest jako zagrożenie dla losów jednostki – bohatera, który w toku fabuły rozpoznaje swoją rolę w grupie i tym samym ją ocala. Taką produkcją była druga część Happy feet (2011) filmu o śpiewających pingwinach, które siłą miłości i solidarności powstrzymują górę lodową przed zniszczeniem ich domu. Artur ratuje gwiazdkę w reżyserii Sary Smith ukazuje podobny kryzys, lecz o skutkach globalnych, niesnaski w rodzinie Świętego Mikołaja prowadzą bowiem do zniszczenia  czegoś, co główny bohater określa mianem magii świąt.


   

Wolę dłuższe

dodano: 19.12.11
autor: Piotr Sarota

Tylko małe tortury

Analiza filmu Ichi the Killer Takashi’ego Miike.

Publikowana w latach 1998 – 2001 manga Hideo Yamamoto, znana jako Ichi the Killer (Koroshiya 1) zyskała sobie opinię jednego z najciekawszych i najdziwniejszych komiksów. Sam Frank Miller, twórca m.in. Sin City Ronina, przyznał wspomnianej mandze miano „najbardziej pokręconego tytułu w historii tej sztuki”[1].



   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Małgorzata Steciak

Love Story A.D. 2011


Restless zapowiadał się jak jeden z tych filmów, które opowiadają o rzeczach trudnych w ciepły i krzepiący sposób. Trailer obiecywał absurdalny klimat dziwacznego teen movie ze śmiercią w tle. W rezultacie powstał obraz, w którym pomysł znacznie przewyższył efekt końcowy.


   

Wolę dłuższe

dodano: 23.12.11
autor: Paulina Haratyk

 

 

 

Rehabilitacja po przedawnieniu?

Analiza Paragrafu 22 (1970) Mike’a Nicholsa


Paragraf 22 Josepha Hellera jest uznawany za arcydzieło literatury XX wieku. Zwykło się zakładać, że adaptacje filmowe wybitnych powieści rzadko kiedy okazują się równie dobre, jak ich książkowe pierwowzory. Regułę tę zdaje się potwierdzać nakręcony w 1970 roku przez Mike’a Nicholsa film pod tym samym tytułem.

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Piotr Sarota

Jak czerwonym utrzeć nosa


Oglądając polskie produkcje z historią w tle, często odczuwałem pewien niedosyt. Były filmy ożywiające znane mity, tworząc z postaci herosów postępujących zgodnie z racją stanu i honorem; były i laurki stworzone dla martwych bohaterów, zmielonych przez tryby historii, zmieniające prawdziwych ludzi w naczynia, z których ktoś usunął wszelką ambiwalencję i zastąpił monolitem wielkiej idei. Brakowało mi natomiast filmów wykorzystujących historię do konstruowania wciągającej fabuły, gdzie tło służy budowaniu klimatu, a nie jest kulą u nogi, ciągnąc produkcję ku nieznośnej martyrologii.

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Bolesław Racięski

Witajcie w ciężkich czasach


„Masz minutkę?”, „Poświęcisz mi trochę czasu?”, „Mogę ci ukraść godzinę?”. Te z pozoru niewinne pytania w Wyścigu z czasem nabierają znaczenia kapitalnego, czy wręcz – kapitalistycznego. W przeciwieństwie do Bergsona, Prousta i Einsteina, Andrew Niccol czas ujmuje bowiem wyjątkowo prosto – jako pieniądz, i to bez żadnej przenośni.  W Wyścigu z czasem sekundy, minuty i dni można pożyczać na procent lub kupować za nie małą czarną. Czas, jak tłumaczy bohater filmu, Will Salas (Justin Timberlake), stał się walutą.

   

Wolę starsze

dodano: 19.12.11
autor: Piotr Sarota

W świetle atomowych lamp

Gdy w 1954 roku Ishirō Honda kręcił Godzillę, z pewnością nie przypuszczał, że oto powołuje do życia jedną z największych (dosłownie i w przenośni) ikon kina, która w samej tylko Japonii doczeka się aż dwudziestu ośmiu pełnometrażowych filmów, nie wspominając o serialach animowanych i amerykańskim remake’u.

   

Recenzje

dodano: 23.12.11
autor: Piotr Sarota

Reset dla mózgu

 

Wykrzywiona grymasem bólu twarz, usta otwierające się, by zaczerpnąć kolejny haust powietrza, wspomnienia kotłujące się pod czaszką, które nie dają się ułożyć w żaden logiczny łańcuch zdarzeń. Ręka wędruje w górę w desperackim geście, będącym próbą wydostania się z zamkniętej przestrzeni, z potrzasku raniącego ciało i duszę... Dramatyczne, prawda? Wbrew pozorom to nie opis przeżyć bohatera filmu Reset, ale próba określenia, jak czuje się widz po obejrzeniu debiutu Michaela Greenspana.